| Lądolot
dla każdego
Tygodnik "Wprost", Nr 1030
(25 sierpnia 2002)
Już za cztery tysiące złotych można zbudować poduszkowiec
Przejeżdżamy przez ogród, pole, drogę, ściernisko oraz
szuwary i po chwili jesteśmy z synem na środku jeziora,
gdzie spokojnie zaczynamy łowić ryby - opowiada Józef
Adamowicz, rolnik i konstruktor z Miłoszyc, który sam
zbudował poduszkowiec. To najbardziej uniwersalny pojazd
na świecie - może się poruszać niemal po każdym terenie.
W wielu krajach poduszkowce są popularne. W Polsce jest
ich tylko kilkanaście. Wbrew powszechnemu przekonaniu,
nie są one ani drogie, ani skomplikowane w obsłudze.

Pod prąd Dunajca
Jak dotrzeć do osoby, która ugrzęzła w bagnie lub pod
którą załamał się lód?
W takiej sytuacji nie pomoże łódź motorowa ani samochód terenowy. Tymczasem poduszkowiec
utrzymuje się zarówno na kruchym lodzie, jak i na grząskim podłożu. Niegroźne
są dla niego głębiny, mielizny czy piaszczyste lub żwirowe bezdroża. - W trakcie
testów prowadzonych wspólnie z Wojewódzką Komendą Policji w Krakowie płynęliśmy
nawet w górę Dunajca, co nikomu innemu się nie udało. W wielu krajach poduszkowce
są standardowym wyposażeniem służb ratownictwa, u nas jednak niewiele osób się
na nich zna, więc kupowane są mniej praktyczne łodzie - mówi Józef Adamowicz.
Poduszkowiec konstruktora z Miłoszyc był wykorzystywany, by pomóc osobom, które
znalazły się na terenach zalanych podczas powodzi w okolicach Tarnobrzega. -
Strażakom kierującym akcją powiedziano, że przyjedzie wodolot! Zastanawiali się,
skąd wezmą tak wielki dźwig, by ustawić go na wodzie. Pozytywnie ich zaskoczyliśmy,
gdy zadania zaplanowane na cztery dni zrealizowaliśmy w ciągu kilku godzin -
wspomina Adamowicz. Tylko dwa poduszkowce wykorzystywane są przez polskie służby
ratownicze: korzysta z nich policja rzeczna w Warszawie i straż pożarna w Nysie.
- Gdy Wis-łą spływa kra lub poziom wody jest bardzo niski i co kawałek zdarzają
się mielizny, w zasadzie nie można się poruszać po rzece innym pojazdem niż poduszkowiec.
Dzięki niemu uratowaliśmy już życie jednej osobie - twierdzi nadkomisarz Zbigniew
Olszowski, zastępca komendanta stołecznego komisariatu rzecznego. Chcąc przekonać
urzędników do tego uniwersalnego pojazdu, w lipcu łódzcy dziennikarze objechali
na poduszkowcu niemal całą Polskę (pokonali przeszło 1500 km).
Zrób go sam
Pierwsze urządzenie unoszące się na poduszce powietrznej skonstruował w 1957
r. angielski inżynier Christopher Cockerell. Józef Adamowicz, który zbudował
poduszkowiec czterdzieści lat później, ma na swoim koncie także różne maszyny
rolnicze oraz motolotnię zrobioną między innymi z gaśnicy, silnika trabanta i
fragmentów autobusu. Prototyp poduszkowca zbudował w ciągu sześciu miesięcy -
urządzenie od razu zadziałało, choć dopracowywanie szczegółów zajęło kolejne
cztery lata. Poduszkowiec jego projektu - HT-P400 Anaconda - pierwszy w Polsce
uzyskał w 2001 r. certyfikat Państwowego Rejestru Statków. Dotychczas rolnik
wynalazca zbudował sześć poduszkowców. Pojazd poruszający się na poduszce powietrznej
postanowili też stworzyć - w ramach pracy dyplomowej - uczniowie Zespołu Szkół
Mechanicznych w Sanoku. - Wiele miesięcy szperaliśmy w globalnej sieci. Potem
były godziny żmudnych wyliczeń. Zdobyliśmy silnik od kosiarki, wentylator od
chłodnicy samochodowej, uszyliśmy fartuch i zbudowaliśmy kadłub. Z dumą uruchomiliśmy
nasz pojazd, ale skończyło się na wielkim hałasie - opowiada Bogdan Buczek, nauczyciel
nadzorujący projekt. Grupa uczniów przystąpiła więc do stworzenia nowego projektu
i pozyskania lepszych części.
W marcu ubiegłego roku Twister - jak chłopcy z Sanoka nazwali swój poduszkowiec
- w końcu zadziałał. I nie tylko pomógł im uzyskać dyplom, ale także pierwszą
nagrodę w Turnieju Młodych Mistrzów Techniki na szczeblu wojewódzkim oraz indeksy
wyższych uczelni.
Koszt wykorzystanych w Twisterze materiałów wyniósł zaledwie cztery tysiące złotych.
Ceny fabrycznych poduszkowców są co najmniej dziesięciokrotnie wyższe. Najwięcej
sprzedaje się ich w Stanach Zjednoczonych (po kilkaset sztuk rocznie). Można
nabyć malutki model dwuosobowy lub poduszkowy autobus bądź ciężarówkę. Amerykańska
firma Universal Hovercraft oferuje nawet zestawy do samodzielnego montażu w garażu
bądź same plany, na podstawie których można zbudować własny pojazd.
Dwieście kilometrów na godzinę
Poduszkowce przewożą pasażerów i samochody po kanale La Manche, a kanadyjskim
strażnikom służą do przemieszczania się po wiecznie skutych lodem terenach podbiegunowych.
Ponad sto poduszkowców ma na wyposażeniu amerykańska armia (niektóre mogą przewozić
czołgi). W wielu krajach kupowane są one także jako pojazdy rekreacyjne. Poduszkowiec
zapewnia duży komfort jazdy (nie podskakuje na wyboistej drodze), nie ma w nim
skomplikowanego układu podwozia, jest ekonomiczny, a wywierany przez niego nacisk
na podłoże jest sto razy mniejszy niż idącego człowieka. Może osiągać prędkość
nawet 200 km/h.
- Obecnie pracuję nad stworzeniem poduszkowego pociągu. Jestem przekonany, że
poduszka powietrzna stopniowo zacznie wypierać koła w pojazdach, zwłaszcza że
w Polsce jest niewiele dróg dobrej jakości - twierdzi Józef Adamowicz.
Michał Adamczyk
 |
 |
|