| Polskie poduszkowce
Polski poduszkowiec wygląda jak kombinacja łodzi motorowej
i pontonu.
FOT. KRYSTYNA FOROWICZ
Poduszkowce okazały się niezwykle przydatne w czasie
ostatnich powodzi w naszym kraju. Mało kto wie, że w Polsce
jest tylko jedno miejsce, gdzie się je produkuje. Dzieje
się to pod Wrocławiem w Miłoszycach, tuż za Jelczem.
Prezentacja poduszkowców rodzimej konstrukcji odbyła
się w ramach I Ogólnopolskiego Forum Niekonwencjonalnych
Wynalazków, Konstrukcji i Pomysłów we Wrocławiu. Była
sensacją. Poduszkowiec wyglądał jak kombinacja łodzi
motorowej i pontonu. Przy moście Młyńskim we Wrocławiu
dziennikarze z grupką ciekawskich w skupieniu oczekiwali,
aż właściciel pojazdu uruchomił silnik. Maszyna głośno
zaryczała, było dużo kurzu, i wielu chętnych do przejażdżki.
Józef Adamowicz z Miłoszyc pierwszy poduszkowiec zbudował
5 lat temu.
- Nie korzystałem z żadnych cudzych planów - mówi. -
Maszynę stworzyłem sam od podstaw. Kiedy w 1997 r. nadeszła
powódź, prototyp jego konstrukcji zdał egzamin doskonale.
- Rozwoziłem nim żywność dla poszkodowanych, szczególnie
tam, gdzie trudno było dostać się łodzią.
Także w tym roku brał udział w akcji powodziowej, kiedy
Wisła przerwała wał i zalała kilka wsi w powiecie tarnobrzeskim.
Poduszkowiec dzięki sprężonemu powietrzu może unieść
się 20 centymetrów nad powierzchnią wody czy ziemi i
przenieść ciężar obliczany na 15 ton. Jeżeli pod nami
jest silny nurt rzeki, a woda niesie kłody drzew i inne
niebezpieczne przedmioty, wówczas nawet solidna łódź
motorowa nie może płynąć. Nie dotyczy to jednak poduszkowca.
On wisi w powietrzu i nic nie jest w stanie go przebić.
W czasie powodzi okazało się jak bardzo przydatne są
takie urządzenia jak nawigacja satelitarna i echosonda.
- Mimo iż mam dobrą orientację, bo jestem pilotem, te
urządzenia podpowiadały w którym kierunku się poruszam.
Określały jak głęboka jest woda na zalanym terenie -
opowiada Adamowicz
Można produkować większe jednostki, coś w rodzaju platform
transportowych do szybkiej ewakuacji większej liczby
ludzi, ich dobytku czy zwierząt domowych. Pojazd sprawny
jest na terenach zaśnieżonych i w rejonie bagnisk.
- Poduszkowce z Miłoszyc - jak dotychczas - kupiły dwie
osoby, pasjonaci - - mówi konstruktor. To mnie cieszy,
ale martwię się, że nie interesują się nim instytucje,
które decydują o zastosowaniu tego typu urządzeń.
- Koszt wyprodukowania takiej maszyny jest jednak spory.
Prototyp wart jest nawet 80 tys. zł. - Ale w produkcji
seryjnej mocno by potaniał - zapewnia.
Konstrukcja w gruncie rzeczy jest prosta - tłumaczy.
Używa się silnika od średniolitrażowego samochodu, który
napędza dwa wiatraki. Jeden tworzy poduszkę powietrza
pod pojazdem, drugi siłą wytwarzanego wiatru popycha
go do przodu. Do niektórych modeli twórca użył silnika
od dużych urządzeń klimatyzacyjnych.
Za granicą poduszkowce pracują na potrzeby przemysłu
albo transportu podmiejskiego. Kursują jako promy między
Anglią i Francją, korzysta z nich armia Stanów Zjednoczonych.
W Rosji poduszkowce bojowe spełniają rolę pojazdów uniwersalnych,
olbrzymie o masie wielu ton poruszają się po wodzie,
lodzie i drogach.
Krystyna Forowicz
|